Miltitz – pierwsze nurkowanie w 2026
- Wojciech Kopaszewski

- 5 lut
- 2 minut(y) czytania

Miltitz to nieczynna, zalana wodą kopalnia wapienia, którą zna i docenia wielu nurków. Jest to idealne miejsce do nurkowania, pod warunkiem oczywiście posiadania odpowiedniego certyfikatu. Miejscówka ta oferuje znakomitą wizurę i możliwość zejścia na głębokość ok. 65 metrów.
Jedziemy do Miltitz we trzech: Tomasz, Piotr i ja. Jest bardzo wcześnie, ale nurkowanie w tej zalanej kopalni wapienia dostarcza niezapomnianych przeżyć. Na miejscu dołączają do nas Sylwek, Michał i młody Piotrek. Będziemy tworzyli dwa zespoły, które wykonają odrębne nurkowania. W trakcie składania sprzętu okazuje się, że Michał ma wyciek gazu ze swojego twina. Pech. Ale czasami tak się zdarza i kolega rezygnuje z nurkowania.
Tomasz, Piotr i ja montujemy sprzęt na zewnątrz i, używając wózka, zwozimy go do miejsca, w którym można dostać się do wody. Oczywiście wcześniej obsługa kopalni obowiązkowo sprawdza certyfikaty, zaświadczenia lekarskie i ubezpieczenie. Nie ma możliwości, żeby nurek bez przeszkolenia jaskiniowego lub kopalnianego mógł tam zanurkować.
Cała nasza trójka używa konfiguracji sidemount i w trakcie sprawdzania sprzętu w wodzie okazuje się, że Piotr ma problem z zaworem upustowym w swoim suchym skafandrze. Piotr podejmuje odpowiedzialną decyzję i wychodzi z wody. Nie będzie nurkował, poczeka razem z Michałem na pozostałych.

A zatem rozpoczynam zanurzenie z Tomkiem. Będę prowadził i poręczował. Butle z tlenem do dekompresji zostawiamy na głębokości ok. 6 metrów przy stałej poręczówce, układając je zaworami w kierunku wyjścia, i po założeniu swojej poręczówki odbijamy w prawo. W tej części kopalni jestem pierwszy raz. Płyniemy, dowiązuję swoją linkę do stałej poręczówki, zakładam ciasteczko. Szukamy z Tomkiem miejsca do wykonania „skoku”, znajdujemy je i skaczemy na następną stałą poręczówkę.

Robi się coraz głębiej. Osiągamy 46 metrów, czyli tyle, ile założyłem. Na tej głębokości narkoza gazowa daje o sobie już znać. Dopływamy do betonowej zapory oznaczonej datą 1911 i zawracamy. Spokojnie kierujemy się do wyjścia. Na moim komputerze widzę TTS wynoszący 29 minut. Pomału wracamy ku płytszym partiom. Na głębokości 21 metrów zmieniamy gaz na EAN50, a na 6 metrach na tlen. Po przełączeniu się na butlę z tlenem zawisam w toni, patrzę na Tomka, żeby sprawdzić, jakim gazem oddycha, i myślę o tym, że czeka nas teraz trochę nudy. Widzę jednak, że Tomasz pokazuje, abyśmy popłynęli jeszcze tym płytkim korytarzem na 6 metrach, wykorzystując go do dokończenia dekompresji. I tak też robimy — umiarkowany wysiłek jest nawet korzystny przy wykonywaniu deko.
Błąd
W trakcie zanurzenia, przy zakładaniu tymczasowego skrzyżowania, popełniłem błąd i użyłem ciasteczka zamiast strzałki. Błąd podstawowy, który nie powinien był się pojawić. A jednak błędy i pomyłki się zdarzają. Ważne jest to, że został dostrzeżony i na powierzchni omówiony. Spokojne omówienie ułatwia naukę i zapamiętywanie. I tu dziękuję obu kolegom za zabranie głosu, również Piotrowi, który choć nie nurkował, przysłuchiwał się opowieści Tomka.
Podsumowanie

Dla mnie było to satysfakcjonujące, a zarazem pouczające nurkowanie. Osiągnęliśmy założone 46 metrów głębokości i dopłynęliśmy do betonowej zapory.
To nurkowanie przypomniało mi również, że zawsze mogą pojawić się błędy, nawet te podstawowe. Najważniejsze jednak jest to, że błąd został zauważony, omówiony i zrozumiany. Właśnie takie sytuacje, jeśli są spokojnie przeanalizowane po nurkowaniu, dają największą wartość edukacyjną.
Wracając z Miltitz, miałem poczucie dobrze wykorzystanego czasu pod wodą, ale też ten wyjazd i nurkowanie skłaniało do przemyśleń.
Każde nurkowanie to okazja do nauki i utrwalania dobrych nawyków.
Odkrywaj głębię. Bezpiecznie. Świadomie. Z pasją.




Ciekawy opis zdarzenia. Brawo za otwarte omawianie popełnionych przez siebie błędów. Tak niewielu ludzi otwarcie przyznaje się do własnych błędów.
opisujesz popełniony błąd:
„W trakcie zanurzenia, przy zakładaniu tymczasowego skrzyżowania, popełniłem błąd i użyłem ciasteczka zamiast strzałki.”
Zwracam uwagę na „zamiast”. Przy stawianiu jumpa używasz TYLKO strzałki?