Majowy wyjazd do Francji
- Wojciech Kopaszewski

- 3 cze
- 4 minut(y) czytania
Siedem jaskiń i średniowieczne miasteczko

Naszym celem są jaskinie położone w rejonie rzeki Lot w Oksytanii na południu Francji. Przed nami długa podróż, dwa dni w busie, ale z noclegiem po drodze. Nocleg w hotelu warto zrobić ze względu na odpoczynek, komfort i bezpieczeństwo podróży. Tyle czasu spędzonego w drodze jest okazją nie tylko do rozmów i obserwacji zmieniającego się krajobrazu, ale też do wysłuchania powieści i przypomnienia sobie jednej z dawnych lektur. Podróż sprzyja też zostawieniu wszystkich codziennych spraw i stopniowym skupieniu myśli na nadchodzących nurkowaniach, sprzęcie, logistyce, profilach jaskiń znanych z poprzednich wyjazdów.
Po dotarciu na miejsce nocujemy na uboczu niewielkiej miejscowości Alvignac. Super miejscówka, cisza, spokój, wokół zieleń, a po południu obowiązkowy koncert cykad – niezbyt głośny, przyjemny i kojący. Do dyspozycji mamy cały dom wraz z garażem na nasze graty, a jest ich sporo, biorąc pod uwagę, że przyjechaliśmy w siedmiu. W dzień temperatury dochodzą do 35 stopni, a to dopiero maj. Na szczęście w nocy ochładza się i jest całkiem znośnie.
Każdego dnia wstajemy dosyć wcześnie, o szóstej rano, żeby jak najwcześniej być na nurkowisku. Można wtedy liczyć na nieco porannego chłodu, jakże korzystnego przy ubieraniu się w ocieplacze i suchary.
Przed pierwszym nurkowaniem dzielimy się na zespoły. Podział będzie taki sam przez cały wyjazd. Ja będę nurkował z Mirkiem w dwuosobowym zespole. Następny zespół utworzą Piotr, Tomek i Witek, a kolejny będzie składał się z Rafała i Piotrka. Wszyscy nuramy w konfiguracji sidemount.

W dwóch pierwszych dniach zaliczamy Source de Landenouse i Émergence du Ressel. Obie są bardzo dobre na początek nurkowań i obie bardzo lubię. Szerokie, przestronne - w takich jaskiniach nurkuje mi się najlepiej. Lubię zaczynać wyjazd od znanych miejscówek, takich szerokich jaskiń, w których czuję się komfortowo.

Odmiennym wyzwaniem jest La Source de Font del Truffe. Wejście do tej jaskini znajduje się w lesie i wygląda jak niewielkie bajorko. Gdy szykujemy się do zanurzenia, mija nas kilku turystów ze zdziwieniem na twarzach. My się uśmiechamy i informujemy ich, że będziemy tutaj nurkować. I nurkujemy. Przechodzimy z Mirkiem przez niewielką restrykcję na początku i całkiem szerokim korytarzem spokojnie suniemy przed siebie. Poziom wody jest na tyle wysoki, że można przepłynąć przez partię, która czasami bywa sucha. Dalej korytarz zwęża się, butle obijają się o ściany, robi się ciasno, a komfort nurkowania nieco spada. Spoglądam co jakiś czas na manometry i po osiągnięciu ciśnienia zawrotu obracam się o 180 stopni i pokazuję Mirkowi, że zawracamy. Takie nurkowania przypominają mi, że nie każda jaskinia musi zachwycać ogromnymi przestrzeniami. Czasami właśnie węższe przejścia i większa koncentracja sprawiają, że po wynurzeniu satysfakcja jest jeszcze większa.

Jest też jaskinia, w której ja i Mirek nie zanurkowaliśmy – zrezygnowaliśmy z wejścia do Combe Negre. W tej jaskini najpierw zanurkowali chłopaki, a my czekaliśmy na ich relację. Na wieść, że jest tam bardzo ciasno, rezygnujemy. Czasami warto zrezygnować, odpuścić. Nie każda jaskinia jest dla każdego na każdym wyjeździe. Warto odpuścić, gdy pojawiają się wątpliwości, niepewność lub obawy. Będą inne nurkowania, a nawet zawsze można wrócić w to samo miejsce. Ale to nie był dzień stracony. Po zakończonym nurkowaniu przez naszych kolegów jedziemy do Résurgence de Cabouy. Robię tam z Mirkiem całkiem udane nurkowanie, koledzy czekają na nas na brzegu i po naszym wynurzeniu pomagają nam ogarnąć sprzęt.
Émergence de Marche-Pied to kolejna jaskinia, którą odwiedzamy. Ta sama, do której dwa lata temu nie wszedłem. Rok temu zdecydowałem się w niej zanurkować razem z Piotrkiem, a w tym roku pływam tam z Mirkiem. Jaskinia ta słynie z krystalicznie czystej wody i z długiej, około 30-metrowej restrykcji na wejściu. Jest ciasno, przemieszczam się stosując przeciąganie. To dobry sposób na pokonanie tej restrykcji.

Nowością jest dla nas Trou Madame. W zeszłym roku zrobiliśmy do tej jaskini tylko króciutki rekonesans mający na celu rozpoznanie możliwości transportowania butli. Ta wiedza przydała się na tym wyjeździe. Butle przenosimy w noszakach w pobliże wejścia. Dalej trzeba je wciągnąć w niewygodnej pozycji, cały czas się pochylając. Da się to zrobić, chociaż jest to niewygodne. Dla tej jaskini warto chwilę się „pomęczyć”. Jaskinia robi na mnie spore wrażenie. Każda nowa jaskinia uczy pokory. Nigdy do końca nie wiadomo, czego można się spodziewać po drugiej stronie wejścia. Być może właśnie dlatego nurkowania w nowych miejscach zapadają w pamięć najmocniej. W przyszłym roku planujemy powtórzyć w niej nurkowanie.

Jeszcze tego samego dnia, po południu, zwiedzamy Rocamadour, pięknie zachowane średniowieczne miasteczko malowniczo położone na stromym zboczu doliny. Pora na zwiedzanie jest bardzo dobra – nie ma takiego upału, a ludzi jest stosunkowo niewielu. Takie chwile poza wodą są ważną częścią każdego wyjazdu. Pozwalają oderwać się od nurkowania i przypominają, że podróż to coś więcej niż zanurzenia.
Czas na powrót do domu, ale najpierw nurkowanie w Fontaine de Saint-Georges. Jaskinia całkiem przyjemna, chociaż nieco mroczna, a na pewno warta ponownego odwiedzenia.
Podsumowanie
Majowy wyjazd do Francji był udany. Zrobiłem siedem nurkowań. Jedna z jaskiń – Trou Madame – była nowością. Pod wodą spędziłem w sumie nieco ponad osiem godzin. Każde nurkowanie to doświadczenie, okazja do doskonalenia się i czas poświęcony temu hobby. Ważne są nie tylko same nurkowania, ale również cały proces przygotowań do nich, rozmów, sporów i omówień. Z wiekiem coraz bardziej doceniam nie tylko same nurkowania, ale też to, co związane jest z całym wyjazdem.
Wspólne planowanie, rozmowy, przygotowania i czas spędzony z ludźmi, którzy podzielają tę samą pasję. To właśnie z takich elementów składają się wspomnienia, które zostają na długo po powrocie do domu.
Oczywiście w planach jest już wyjazd za rok do Oksytanii. Chłopaki już znaleźli kilka jaskiń, w których nie byliśmy. Zapewne wybierzemy którąś z nich do odwiedzenia.






Komentarze