Czy wygodne nurkowanie zawsze jest bezpieczniejsze?
Chcemy nurkować komfortowo

Wszyscy w trakcie nurkowania chcemy czuć się komfortowo, to dosyć naturalne oczekiwanie. Nikt raczej nie chce nurkować np. w źle dopasowanym skafandrze czy w niewygodnej dla niego konfiguracji. Komfort może być fizyczny czy też psychiczny (np. nurkowanie w ciepłej wodzie w Egipcie jest dla wielu komfortowe). I to jest zrozumiałe.
Natomiast dyskomfort może zwiększać stres, obciążenie psychiczne, fizyczne oraz np. rozpraszać. A to może tym samym utrudniać podejmowanie pod wodą decyzji. Spójrzmy na komfort jako na jeden z czynników wpływających na bezpieczeństwo.
Komfort jest pomocny

Gdy czujemy się komfortowo, to bez większego problemu możemy sporą część naszej uwagi poświęcić np. na obserwowanie otoczenia. Na początku mojej przygody z nurkowaniem, trudno mi było obserwować otoczenie, ponieważ odczuwałem pewien dyskomfort. Dopiero w miarę zdobywania doświadczenia mogłem coraz bardziej skupić się na podwodnej przyrodzie (bez zapominania o partnurze). Ważne też dla mnie było posiadanie własnego sprzętu, dopasowanego do mnie. Pod wodą „walka” ze sprzętem nie jest komfortowa i potrafi pochłonąć masę uwagi – to też znam ze swoich początków nurkowania. Dlatego warto podpatrywać rozwiązania sprzętowe u innych, pytać się, rozmawiać i nie bać się zgłaszać swoich wątpliwości i błędów. Na przemilczanych i ukrywanych błędach raczej trudno się czegoś nauczyć.
Czy nadmierne poczucie komfortu może prowadzić do złudzenia bezpieczeństwa?

Nurkowanie przebiega spokojnie, wręcz można powiedzieć idealnie, komfort jest bardzo wysoki, warunki są znakomite, jest ciepło, wizura rewelacyjna, partnur tuż obok, … i można poczuć się „zbyt dobrze”, zacząć tracić czujność. To sprzyja całkowitemu skupieniu się na np. filmowaniu jakiegoś stworzenia i nieświadomemu oddaleniu się od grupy. To też mi się przydarzyło. Tak się dzieje, nie dlatego, że robimy to z pełną premedytacją (oczywiście, to też się zdarza!), ale dlatego, że przestajemy zwracać uwagę na niektóre aspekty nurkowania takie jak np. trzymanie się blisko partnera. Na następnych nurkowaniach kierujemy się tym, co było wcześniej, a gdy wszystko przebiegło „pomyślnie”, wszystko było „dobrze” i nic się nie stało, to można dojść do wniosku, że nie ma o czym mówić i nie ma problemu z tym, że ktoś oddalił się od grupy. Brak negatywnego rezultatu („nic się stało”) nie jest potwierdzeniem, że decyzja była dobra. Czy na podstawie tego, że „nic się stało” i „już tak robiliśmy” można wnioskować, że to jest właściwe? W mojej ocenie, nie można. Warto rozróżniać pomiędzy tym, co jest właściwe, a tym, co robimy właściwie. Dodam, że brak problemów nie oznacza braku ryzyka, a nadmierne subiektywne poczucie komfortu może prowadzić do złudzenia bezpieczeństwa. Natomiast warto rozróżniać, kiedy komfort jest pomocny, a kiedy zaczyna wpływać negatywnie na ocenę sytuacji. I tu muszę przyznać, że nie jest to dla mnie takie całkiem łatwe.
Dyskomfort
Dyskomfort jest sygnałem, który warto zauważyć i zatrzymać się na chwilę. Możemy np. czuć jakąś obawę przed wejściem do wody. Nieraz tak się zdarza, warto wtedy zatrzymać się i jeszcze raz zastanowić się nad planem, nad tym, co chcemy zrobić, sprawdzić sprzęt. Dyskomfort mogą powodować takie czynniki jak np.: niewłaściwy sprzęt, zimno, gorąco, niejasny plan czy zmęczenie. Nowe miejsce nurkowe również może przyczynić się do pojawienia się dyskomfortu. Nie tylko w nurkowaniu, ale w życiu też raczej celem nie jest całkowite wyeliminowanie dyskomfortu. Mam nawet wątpliwość, czy da się to całkowicie zrobić. Można natomiast wykorzystać go do nauki radzenia sobie w trudniejszych sytuacjach.
Podsumowanie

Wszyscy spotykamy się z komfortem i jego przeciwieństwem, czyli dyskomfortem i w nurkowaniu i w innych działalnościach. Komfort może zmniejszać stres i obciążenie psychiczne czy fizyczne, ale też może (aczkolwiek nie musi) wpływać negatywnie na naszą ocenę zagrożeń czy ryzyka.
Może natomiast dawać złudne poczucie bezpieczeństwa, gdy pojawiają się pierwsze sygnały niebezpieczeństwa („przecież nic się nie dzieje, to o co chodzi”).
Na nasz komfort pod wodą ma też wpływ podnoszenie kompetencji nurkowych, uczenie się, zdobywanie doświadczenia. Z czasem nurkowania stają się bardziej komfortowe, niektóre czynności wykonujemy automatycznie (to normalne, wraz z doświadczeniem staje się to mniej „zasobożerne” ). Ale też trzeba liczyć się z tym, że jednak wraz ze zdobywaniem doświadczenia może spadać nasza uważność (ale nie musi tak być), zaczynamy działać rutynowo, pojawia się działanie na skróty i może dojść do normalizacji odchyleń. Warto zaznaczyć, że doświadczenie działa tak, że z jednej strony zwiększa „automatyzację” i zmniejsza obciążenie poznawcze, a z drugiej może prowadzić do nadmiernej pewności siebie i do rutyny.
Oczywiście nie chodzi o to, aby nurkować niekomfortowo, chodzi o to aby umieć poradzić sobie z dyskomfortem, żeby nie przerodził się on np. w panikę (czując nadmierny dyskomfort w jaskini warto zawrócić, zamiast na siłę realizować zaplanowany cel).
To, że nurkowanie przebiega komfortowo i bez problemu nie jest potwierdzeniem 100% bezpieczeństwa, tak samo jak pojawiający się dyskomfort nie jest zapowiedzą katastrofy. Dyskomfort możemy potraktować jako sygnał ostrzegawczy, nad którym warto się zastanowić.
Lubimy, gdy wszystko działa, gdy nie ma problemów. I to jest jak najbardziej ludzkie. Ale warto nauczyć się rozróżniać dwie rzeczy: „czuję się bezpiecznie” i „jest bezpiecznie”.
Odkrywaj głębię. Bezpiecznie. Świadomie. Z pasją.





Komentarze