top of page

Ryzyko w nurkowaniu, niepewność, obawy



Piast Opole

„Czy nurkowanie jest niebezpieczne?” – takie pytanie często słyszałem od ludzi, którzy nigdy nie nurkowali. Jest to pytanie naturalne i należy je zadać. Zanurzamy się w wodzie, polegamy na sprzęcie i nabytych umiejętnościach, a z czasem także na doświadczeniu. Z nurkowaniem, tak jak z każdą inną działalnością, wiąże się pewne ryzyko czy też niepewność. Pojęcia te różnią się od siebie. Ryzyko jest policzalne, a niepewność nie. Niemniej potocznie używamy tego pierwszego pojęcia do wyrażenia obaw związanych z nurkowaniem.


Czego się boimy na początku przygody z nurkowaniem?


Jako początkujący nurek też miałem obawy, że automat przestanie działać, że zabraknie mi powietrza, że zgubię się pod wodą, że się o coś zaczepię. Nurkując w tropikach, bałem się spotkania z rekinem czy innym egzotycznym, a jednocześnie niebezpiecznym stworzeniem. Podobne wątpliwości słyszałem też od innych początkujących nurków. I nie ma w tym nic dziwnego.

Woda nie jest naturalnym środowiskiem dla człowieka, nie posiadamy skrzeli, pod wodą jesteśmy tylko gośćmi, a dużych drapieżnych zwierząt po prostu się boimy. W wyrażaniu swoich obaw nie ma nic złego, wręcz przeciwnie. Gdy ktoś to robi, można to omówić, wyjaśnić i rozwiać wątpliwości.


Z czego mogą wynikać problemy pod wodą?


Gdy przyjrzymy się incydentom nurkowym czy wypadkom, to z reguły okazuje się, że ich pierwotna przyczyna często leży gdzie indziej. Wiele wypadków zaczyna się długo przed nurkowaniem, jeszcze na powierzchni.

Stopniowo zaczynamy odchodzić od ustalonych standardów i reguł, zaczynamy przekraczać własne limity wyszkolenia, czyli zaczyna się dryfowanie. Ignorujemy to i w ten sposób dochodzi do normalizacji patologii (normalizacji odchyleń/dewiacji).


Regularnie pomijając na przykład analizowanie gazów i opisywanie butli, normalizujemy patologię. Dlaczego tak się dzieje? Ludzie chcą być wydajni i czasami pomijają różne czynności czy procedury, kierując się przekonaniem, że do tej pory nie było z tym problemu, nic się nie wydarzyło. Przecież jestem pewien, jaki gaz jest w butli.

W tym przykładzie istnieje ryzyko, że będziemy oddychali niewłaściwym gazem, co może mieć tragiczne skutki. Normalizując taką patologię, ulegamy złudzeniu bezpieczeństwa. Ryzyko staje się niewidoczne, ale tak naprawdę ono nie znika – cały czas istnieje.

Brak negatywnej konsekwencji nie oznacza, że decyzja o zaniechaniu analizy gazu była dobra. Warto zdawać sobie sprawę, że jako ludzie jesteśmy podatni na błędy poznawcze i im ulegamy.

Do powstania problemów pod wodą przyczyniają się też czynniki mające wpływ na wydajność, takie jak stres, zmęczenie i pośpiech. To ważne zagadnienia i warte są tego, żeby powrócić do nich w innym wpisie.


Ryzyko i niepewność - jak się ma do doświadczenia?


W kopalni

Na początku przygody z nurkowaniem uważałem, że największym zagrożeniem jest brak doświadczenia. Teraz uważam, że doświadczenie może dać ułudę czy też pewną iluzję bezpieczeństwa.

Co prawda doświadczenie daje pewność siebie (w pozytywnym znaczeniu), pomaga podejmować lepsze decyzje, ale może zwiększać podatność na błąd przeżywalności i efekt potwierdzenia (są to błędy poznawcze), co może prowadzić do wniosku, że wcześniejsze działania były właściwe, czyli pojawiają się czynniki wspierające błędną ocenę ryzyka.


Błąd przeżywalności polega na tym, że wraz z doświadczeniem możemy zacząć wyciągać wnioski tylko z danych zakończonych sukcesem (brakiem porażki), a to może prowadzić do stopniowego odchodzenia od zasad, reguł i standardów. Ustanawiamy nowy „standard”, a wtedy margines błędu staje się coraz węższy. Ponadto należy zdawać sobie sprawę, że tak naprawdę nie wiemy, jak wąski on już jest. Powstaje ryzyko przeoczenia sygnałów ostrzegawczych i przełamania kolejnych barier ochronnych.


Strach czy obawa nie zawsze jest wrogiem


Nurek w konfiguracji sidemount

Czasami pojawia się strach czy też obawa przed konkretnym nurkowaniem. To zupełnie normalne. Strach jest naturalnym mechanizmem ostrzegawczym. To właśnie on często informuje nas, że warto się zatrzymać i odpuścić to nurkowanie.

Problem pojawi się wtedy, gdy strach czy obawę zaczniemy całkowicie ignorować. Nie warto tego robić.

W to miejsce nurkowe można jeszcze wrócić, można wybrać inną miejscówkę. Będą jeszcze inne wyjazdy i inne nurkowania. Mi też zdarzało się rezygnować z nurkowania, będąc już na miejscu.


Podsumowanie


Nurkowie

Zaczynając przygodę z nurkowaniem, nie miałem pojęcia o czymś takim jak dryfowanie czy normalizacja patologii. Nurkowanie postrzegałem jako pewne umiejętności techniczne, które należy opanować, oraz przestrzegać określonych reguł. Istnieją jednak także umiejętności nietechniczne, które są równie ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa naszych nurkowań, a także tworzenia zespołu o wysokiej wydajności.


Stwierdzenie „przestrzegaj zasad” jest niewystarczające. Ludzie z natury podlegają zjawisku dryfowania i gdy o tym nie wiemy, nie uczymy się tego rozpoznawać, może dojść do normalizacji różnych patologii i nawet nie będziemy zdawali sobie z tego sprawy.

Nurkowanie wiąże się z ryzykiem i niepewnością. Nie możemy tego całkowicie wyeliminować, chyba że podejmiemy decyzję o rezygnacji z nurkowania. To samo dotyczy innych aktywności, nawet wyjścia z domu po zakupy.

Możemy natomiast nieustannie się uczyć i podnosić nasze kompetencje zarówno techniczne, jak i nietechniczne.


Bardzo często boimy się rzeczy spektakularnych i mało prawdopodobnych, a ignorujemy zagrożenia, które w praktyce powodują większość problemów. W mojej ocenie większym zagrożeniem dla nurka jest „kultura” przyzwalająca na dryfowanie niż na przykład rekin czy inne duże stworzenie.


Odkrywaj głębię. Bezpiecznie. Świadomie. Z pasją.

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń

© 2035 by Nurkoblog. Powered and secured by Wix 

bottom of page